Pokazywanie postów oznaczonych etykietą P:ANO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą P:ANO. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 września 2024

CLINIC STARS - "ONLY HINTING" (Kranky) "Detroit we mgle"

 

    Detroit leżące w stanie Michigan było niegdyś prężnie rozwijającym się centrum amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego. W tej milionowej metropolii swoje siedziby miały takie firmy jak General Motors czy Chrysler, to tutaj założono legendarną wytwórnię Motown, i to stąd pochodziły ważne dla przyszłości nurtu zespoły punkowe. Punktem zwrotnym w historii tej aglomeracji był moment, kiedy skazano jej burmistrza Kwame Kilpatricka na dwadzieścia osiem lat więzienia za nadużycia i malwersacje. Tego samego roku, w którym zapadał ów wyrok, dokładnie rzecz ujmując 18 lipca 2013 roku, ogłoszono upadłość miasta (jego dług wynosił wtedy ponad 2.5 miliarda dolarów). Jeszcze niedawno można było kupić tam dom za wartość symbolicznego dolara, choć i tak chętnych próżno było szukać ze świecą. Zdaje się, że w takich okolicznościach Detroit najlepsze lata ma już dawno poza sobą i co gorsza niepewnie rysującą się przyszłość. Potwierdza to dobitnie wymowny napis umieszczony na jednym z wysokich apartamentowców - "ZOMBIELAND".

Kondycja Detroit nie zraziła jednak Giovanny Lenski, która przeniosła się do tej opuszczonej przez ludzi i pomyślność mieściny prosto z niezbyt odległego Chicago. Jedną z przyczyn tej decyzji była chęć bliższego poznania Christiana Molika, z którym od pewnego czasu regularnie utrzymywała kontakt. Oboje mieli już dość wymiany plików dźwiękowych, dzięki której powstały pierwsze piosenki duetu Clinic Stars. Przed przeprowadzką Giovanna trochę grała na pianinie, nagrywała odgłosy miasta Chicago i udzielała się w lokalnym chórze, co wprawne ucho może usłyszeć w jej sposobie śpiewania. Praca w domowym studiu miała kilka zalet. Jedną z nich był czas, swoboda w jego dysponowaniu, stąd nie dziwi specjalnie takie zdanie Christiana: "Mogliśmy pracować we własnym tempie i kiedy tylko chcieliśmy". Kiedy wreszcie zarejestrowali dwie epki: "10,100 Dreams" oraz "April Past", rozesłali próbki materiału do różnych wytwórni. Na ich propozycje zareagowało jedynie szefostwo oficyny Kranky, proponując nagranie długogrającej płyty.



Kompozycje duetu Clinic Stars są niewyraźne, celowo rozmyte, jak wiele ich wspólnych fotografii, niczym zdjęcie umieszczone na okładce ich debiutanckiej płyty. Ta ostatnia ukazała się wczoraj i nosi tytuł "Only Hinting", zawiera osiem rozmarzonych spokojnych piosenek, które sprawdzą się jako towarzyszki jesiennych wieczorów. "Muzyka, co do której byliśmy zgodni, to muzyka pochodząca z wytwórni 4AD, głównie brytyjskie zespoły z połowy lat 80-tych, do początku lat 90-tych" - stwierdził Molik, a jego partnerka dodała. "Albumy This Mortal Coil były tymi, które naprawdę mnie pochłonęły". Miło to słyszeć, że młodzież troszkę na przekór modzie wciąż odkrywa coraz bardziej odległą przeszłość.

Opublikowana wczoraj płyta "Only Hinting" pokazuje, jak nowe pokolenie artystów odczytują dokonania znanych, szczególnie w naszym kraju, grup należących do niegdyś kultowej brytyjskiej oficyny. Clinic Stars w aranżacjach używają syntezatorów i gitar, na których tle pojawia się delikatnie zamazana eteryczna wokaliza Lenski. Raz bliżej im do zapomnianej obecnie grupy Swallow, w innym momencie "Remain" czy "Shiver" można wyczuć charakterystyczną melodykę grupy Cocteau Twins. Gdzieś z tych onirycznych piosenek wyłania się również obraz miasta zanurzonego w porannej mgle.

Muzyka dla amerykańskiego duetu pełni także funkcję terapeutyczną - stąd taka, a nie inna nazwa "Clinic...". Stanowi formę ucieczki, jest próbą stworzenia bezpiecznego miejsca, wyjątkowego azylu, z daleka od zgiełku coraz bardziej hałaśliwego świata. Mając w pamięci wiek artystów oraz inne ostatnie debiuty, trzeba przyznać, że dzieło duetu Lensky/Molik wypada całkiem nieźle. Przede wszystkim udało się im stworzyć i podtrzymać specyficzny nastrój. W kilku momentach zabrakło zwiewnych melodii, które zwykle stanowią o sile tego typu propozycji. Może następnym razem.

Ps. Do takich diamentów, jak tytułowy "Only Hinting", można wracać o każdej porze. 

(nota 7/10)

 


W dzisiejszej odsłonie strefy "Dodatków..." nieco więcej piosenek, oczywiście pochodzących z szeroko pojętego alternatywnego półświatka. Tak jak obiecałem, powrócę do albumów innych młodzieżowców - Lunar Vacation, którzy przed tygodniem opublikowali album "Everything Matters, Everything's Fire". Oto kolejna moja ulubiona kompozycja.



 Z Los Angeles pochodzi grupa Wand. Oto fragment płyty "Help Desk/Gold Fish", która ukaże się 25 października.



Szybka podróż do Europy przyniesie postój w Bordeaux, gdzie mieszka Vincent Bestaven, który kilka dni temu opublikował bardzo urokliwy singiel.




Miasto Rotterdam będzie reprezentować wokalistka Robin Kester. Zajrzymy na jej opublikowaną niedawno epkę - "Patch".




Ponownie Francja, miasto Lyon, skąd pochodzi wokalista Raoul Vignal. 8 listopada ukaże się jego najnowsza płyta "Shadow Bands". Wydawnictwo promuje ten zgrabny singiel.



P:ano to kanadyjska grupa, której jedno nagranie zaprezentowałem całkiem niedawno. Wczoraj ukazała się ich płyta zatytułowana "Ba Ba Ba". Wokalnie artystów wspomógł muzyk znany z wpisów na tym blogu, czyli Nicholas Krgovich. Oto mój ulubiony utwór, który zamyka to wydawnictwo. (Ps. Czujne ucho wychwyci pod koniec drobny i całkiem gustowny cytat z piosenki grupy Stereolab).



Nieco zwolnimy tempo akcji. W Nowym Yorku mieszka wokalistka Lea Thomas, która wczoraj opublikowała album "Cosmos Forever". Warto dodać, że masteringu tego wydawnictwa dokonała Heba Kadry, o której wspominałem już wielokrotnie, znana z produkcji płyt Beach House, Slowdive, itp. Mój faworyt ukrył się pod numer drugim. Cudny slowcore!




"PIOSENKA TYGODNIA" należy do przedstawicielki młodego pokolenia Tashy Viets Vanlear, która przyjęła dźwięczny i prosty pseudonim "TASHA". Wczoraj ukazała się jej płyta zatytułowana "All This And So Much More". Oto mój ulubiony fragment.



W kąciku improwizowanym "KOMPOZYCJA TYGODNIA". Wczoraj ukazała się płyta "Odyssey", za którą stoi saksofonistka Nubya Garcia. Album zawiera kilka odsłon wokalnych, kilka okraszonych dość sztampową orkiestracją. Wydaje się jednak, że cichymi bohaterami są muzycy towarzyszący artystce, sekcja rytmiczna i pianista - Joe Armon Jones. Z taką załogą na pokładzie można wiele...






sobota, 24 sierpnia 2024

PHANTOM HANDSHAKES - "SIRENS AT GOLDEN HOUR" (Star-Track rec.) "Jak Włoszka i Amerykanin..."

 

       W ostatnich dniach jakoś nie miałem zbyt wiele czasu na przesłuchiwanie nowości płytowych, gdyż pochłonęły mnie wspaniałe lektury. Dopisało mi wyjątkowo dużo szczęścia, kiedy do koszyka wybierałem akurat takie, a nie inne tytuły książkowe; oczywiście wcześniej poczytałem nieco o ich autorach i potencjalnej według opisów zawartości poszczególnych pozycji. Jedno nie ulega wątpliwości, czas spędzony w towarzystwie tych znakomitych powieści, nie był czasem straconym (o szczegółach niebawem poinformuję, jak tylko dokończę lekturę). W odróżnieniu od ostatnich tygodni na tak zwanym rynku fonograficznym, gdzie atrakcyjnych płyt pojawiło się bardzo niewiele. Trochę się dziwię kierownictwu tych odrobinę większych niezależnych wytwórni, że nie wykorzystali wakacyjnej pory, żeby zaproponować jednego czy drugiego wyjątkowo atrakcyjnego wydawnictwa, które o wiele łatwiej byłoby w takim układzie dostrzec.
Ostatnie godziny, które już za nami, pod tym względem nie były takie najgorsze, przyniosły kilka intrygujących premier - soczyste momentami granie brytyjskiej załogi skupionej pod szyldem Smote, krążek skandynawskiej formacji Soren Skov Orbit, czy dla odmiany lekką popową formułę grupy z miasta Portland, czyli The Softies - "The Bed I Made".
 Przed tygodniem zapowiadałem premierę płyty "Sirens At Golden Hour", włosko-amerykańskiego duetu Phantom Handshakes. Krążek ukazał się wyjątkowo w środę, a nie w tradycyjny dla premier piątek, dlatego całkiem dobrze zdążyłem się z nim zapoznać. Album nie zawiera żadnego nowego dźwięku, którego nie słyszelibyście już gdzieś wcześniej, ale całkiem miło potrafi wypełnić czas oczekiwania na jesienny wysyp płyt. Zatem posłuchajmy kompozycji "Sirens"



Rozpocząłem nasze dzisiejsze spotkanie od końca, czyli od piosenki, która udanie zamyka dzieło włosko-amerykańskiego duetu. Pozostałe dziesięć utworów utrzymanych jest w podobnym nastroju. Dream-pop, lo-fi, bedroom pop, wszystko z elementami shoegaze'u -  z tym mniej  więcej mamy do czynienia. Formację Phantom Handshakes tworzą wokalistka o włoskich korzeniach Federica Tassano oraz amerykański gitarzysta Matt Sklar. Ten ostatni niegdyś miarowo szarpał struny gitary basowej w grupie Parrot Dream, która eksplorowała indie-rockowo/shoegaze'owe pogranicze. Jego przyszła towarzyszka artystycznych poczynań przed wyjazdem do USA, dopełniała skład mało znanej włoskiej formacji Monetre. 

Współpraca duetu zaczęła się od spotkania w przestrzeni Internetu. Matt Sklar popełnił był kilka utworów demo, po czym umieścił je na stronie Craiglist. Jako, że sam jest bardzo kiepskim śpiewakiem, poszukiwał kogoś, kto ozdobiłby jego partytury dźwięcznym głosem. W tym kontekście nie trudno się domyśleć, że na jego apel odpowiedziała Federica Tassano.



"Naprawdę lubię grać w pełnych składach, ale tworzenie muzyki w duecie jest w pewien sposób łatwiejsze i bardziej instynktowne. Szczególnie, kiedy współpracujesz z osobą o bardzo podobnym guście muzycznym" - oświadczyła Federica. 

A co to za gust? Atrakcyjna pani i asystujący jej sympatyczny pan wychowali się na płytach: The Smiths, Stereolab, Camera Obscura, The Cure, The Pastels itd. Zaplecze, sami przyznacie, całkiem godne. W ich kompozycjach, również tych zawartych na wydanej kilka dni temu płycie "Siren At Golden Hour", słychać wyżej wspomniane inspiracje. Czujne, jak zwykle, ucho autora tego bloga sugeruje, żeby w tym miejscu pojawiły się jeszcze dwie nazwy grup, które do tej pory nie padły. Mam tu na myśli przede wszystkim nieco zapomniany dziś zespół Lush - reedycje albumów tej formacji ukazują się sukcesywnie oraz Cocteau Twins. A poza tym, jakaś przyjemna brzmieniowa mgiełka przewija się przez poszczególne odsłony płyty "Sirens At Golden Hour". Jak na album nagrywany w domowych warunkach Manhattanu i Nowego Orleanu, całość prezentuje się całkiem atrakcyjnie. Na zakończenie głównego wątku raz jeszcze oddam głos duetowi. "Wybraliśmy "Good Intenions" jako utwór, który otwiera najnowszy album, ponieważ naszym zdaniem to właśnie ta piosenka wyznacza ton dla kolejnych kompozycji".

(nota 7.5/10) 

 


Na dobry początek gorąca nowość, czyli wspólna piosenka naszego dobrego znajomego Nicholasa Krgovicha, grupy P:ano oraz wokalistki Kellarissy.



Nagranie Tygodnia ! (pierwsza odsłona). Trzynastego września ukaże się czternasty, jeśli dobrze policzyłem, album w dyskografii grupy Tindersticks, zatytułowany "Soft Tissue". Kilka dni temu w sieci pojawił się nowy i pełny uroku singiel zapowiadający to wydawnictwo. 



Przed Wami debiutanci z miasta Detroit, wokalistka Giovanna Lenski oraz gitarzysta Christian Molik, czyli Clinic Stars. Premiera albumu "Only Hinting" 20 września.



Ava Laurel, znana pod pseudonimem Lava La Rue, w drugiej połowie lipca opublikowała swój debiutancki album zatytułowany "Starface". Wybrałem z niego taki oto singiel.



Kolejna śpiewająca pani pochodzi z Los Angeles, ma dwadzieścia dwa lata, zadebiutowała przed momentem epką zatytułowaną "Descanso". Angela Munoz i mój ulubiony utwór z tego krążka.



Nagranie tygodnia! (odsłona druga). Przed Wami artysta z Nowego Jorku - Tommy Crane'a, który jakiś czas temu wraz z grupą przyjaciół, muzyków sesyjnych, opublikował album zatytułowany "Dance Music For All Occasions". Pod numerem piątym znajdziemy takie cudeńko!!



Andrew Combs wydał wczoraj nową płytę "Dream Pictures", do której z pewnością zajrzymy w przyszłym tygodniu. Teraz chciałbym powrócić do jego poprzedniego albumu "Sundays", gdzie bardzo spodobała mi się kompozycja "Anna Please".



Również wczoraj ukazał się album irlandzkiej grupy Fontaines D.C. - "Romance", bardzo chwalony przez dziennikarzy. Wybrałem taki oto potencjalny przebój. 



Miniony piątek przyniósł jeszcze jedną wartą odnotowania premierę brytyjskiego zespołu Smote - "A Grand Stream". Nieco zagęścimy atmosferę.



W "kąciku improwizowanym" kolejna nowość - Wayne Shorter - "Celebration vol.1", obok zmarłego w ubiegłym roku saksofonisty w nagraniach koncertowych wystąpili Danilo Perez (fortepian), John Patitucci (bas), oraz perkusista Brian Blade.



 Na koniec dzisiejszego spotkania wystąpi duński saksofonista Soren Lyhne Skov, który wczoraj opublikował wydawnictwo zatytułowane Soren Skov Orbit - "A Drift".




sobota, 29 lipca 2023

PEACE FLAG ENSEMBLE - "ASTRAL PLAINS" (We Are Busy Bodies) "Powolność, uważność, spokój"

 

    Jon Neher i Michael Scott Dawson to miłośnicy twórczości Haruki Murakamiego, którzy jakiś czas temu poznali się w klubie książki, kiedy to postanowili założyć zespół. Niemal dokładnie dwa lata temu, w ciepły lipcowy czas, przedstawiłem ich debiutancki krążek "Noteland". Zwróciłem wtedy uwagę na sugestywne połączenie niespiesznego jazzu z elementami muzyki ambientowej. Odrobinę przy tym utyskiwałem, że partii saksofonu w poszczególnych odsłonach tego wydawnictwa mogłoby być znacznie więcej. Kto wie, może któryś z członków grupy Peace Flag Ensemble dotarł do tego bloga, odszukał odpowiedni wpis, i odczytał moje słowa, przy okazji je sobie odpowiednio tłumacząc - szczerze w to wątpię, każda megalomania, nawet tak skromna jak moja, ma swoje granice. Tak czy inaczej, saksofon Paula Gutheila rzeczywiście tym razem odzywa się znacznie częściej, niż to miało miejsce na udanym debiucie, za to ambientowych wstawek jest nieco  mniej. Wszystko to skłania mnie do prostej refleksji, że Peace Flag Ensemble, przy okazji drugiego albumu "Astral Plains", odnaleźli właściwe proporcje.



   "Czas może się posuwać przybierając nieregularne kształty. Sam w sobie jest z natury równomierny, ale kiedy zostaje zużyty, zamienia się w coś nieregularnego. Niekiedy czas jest strasznie ciężki i długi, to znów lekki i krótki. Bywa, że to, co zaszło wcześniej, zamienia się miejscami z tym, co było później, a bywa nawet tak, że całkowicie znika..." - napisał Haruki Murakami, ulubiony twórca kanadyjskich artystów. 

Muzyka kanadyjskiej formacji również pokazuje czas, jego przypływy i odpływy, rytmicznie pulsujące w szerokim i tajemniczym nurcie. Znacznie łatwiej w nim się zanurzyć i rozejrzeć, kiedy zwolnisz tempo tak, jak zwykli to robić w swoich kompozycjach członkowie Peace Flag Ensemble. Wspólnym mianownikiem wielu tych odsłon, które wypełniły krążek "Astral Plains", są powtarzane akordy fortepianu (przy okazji poprzedniej płyty muzycy określili  je żartobliwym mianem: "zbiornika deprywacji sensorycznej z Keithem Jarrettem w środku"). To właśnie one stanowią podstawowy budulec, niezmienną strukturę wokół której skupiają się dialogi trąbki i saksofonu, pomruki gitary lub zgrzytnięcia basu oraz pojawiające się raz po raz takty perkusji.

Kiedy powtarzasz określoną sekwencję dźwięków, łatwiej zauważyć każdą zmianę, kolejny nowy ton, nawet drobna nuta staje się w takim układzie o wiele wyraźniejsza. Owe wspomniane wcześniej dialogi Daltona Lama (trąbka) i Paula Gutheila (saksofon) mają niespieszny charakter (powolność). Nikt tutaj nikomu nie wchodzi w słowo, nie ma zamiaru nikogo stłumić lub przekrzyczeć, nie wychodzi przed szereg, panowie raczej próbują pogłębiać strefę empatii oraz znaczeń. "Uważność" - na dźwięk, na to, co robi i ma do przekazania partner w zespole, to następny znak rozpoznawczy tego wydawnictwa. Mniej tutaj eksperymentów, także tych technicznych, mniej świadomego budowania muzycznych pejzaży, za to nieco więcej rozmaitych interakcji, do których dochodzi na różnych płaszczyznach. 

Spokój, jaki niosą wraz sobą kolejne kompozycje, może być zainspirowany specyficznym kanadyjskim krajobrazem, przynajmniej tak zasugerował w recenzji dziennikarz "The Quietus", który miał okazję poznać okolicę rodzimej dla artystów prowincji Saskatchewan. "Agnes Martin Dreams Of Macklin" nawiązuje tytułem do obrazów lokalnego artysty. Ta kompozycja ma coś z filmów noir, jest niczym ilustracja kilku wybranych kadrów. W "Shamble On", "Bluets", "More Bill Joy Than John Wisdom" pojawia się, nieco wycofana na etapie produkcji, dyskretna perkusja, nieobecna na poprzednim albumie. Widać wyraźnie, że pole trójkąta, wyznaczonego przez wierzchołki "Powolność/Uważność/ Spokój", z płyty na płytę zostaje coraz bardziej zagospodarowane.

(nota 7.5-8/10)

 


18 sierpnia oficyna ZUM Audio opublikuje dwupłytowe wydawnictwo "Zum Audio vol.5", świętując tym samym dwudziestopięciolecie istnienia. Singlem, który promuje ten album, jest świetna piosenka formacji P:ANO; grupa zakończyła działalność w 2006 roku. Nowy utwór powstał więc po siedemnastoletniej przerwie, a jednym z wokalistów jest nasz dobry znajomy Nicholas Krgovich. Przyznam, że to jedna z moich ulubionych kompozycji ostatnich dni!! Z powodzeniem funkcjonuje w triadzie: "Powolność/ uważności/spokój". Brawo!



Ariana Delawari to Amerykanka  urodzona w Afganistanie, aktywistka, twórca filmu "We Came Home", jej poprzedni album "Lion Of Panjshir" wydała wytwórnia Davida Lyncha. Premiera jej najnowszej płyty zatytułowanej "I Will Remember" będzie miała miejsce za tydzień, czyli 4 sierpnia. U boku artystki wystąpił Devendra Banhart.




Amerykańska grupa Woods na dzień 13 września zapowiedziała premierę najnowszego wydawnictwa zatytułowanego "Perennial".



I kolejny świetny przykład muzyczny. Irlandzka grupa Arborist jakiś czas temu opublikowała całkiem przyzwoity, choć przegapiony przez recenzentów, album "An Endless Sequence Of Dead Zeros". Tak udanie rozpoczyna się to wydawnictwo.




Przeniesiemy się do targanej pożarami Grecji, skąd pochodzi grupa Youth Valley, która niedawno wydała płytę "Lullabies For Adults".



A tymczasem u naszych  zachodnich sąsiadów wczoraj padało. To właśnie z Niemiec pochodzi wieloosobowy kolektyw, który przybrał nazwę Muito Kaballa, i który 1 września opublikuje album "Like A River".



Grupa Genn, czyli żeński skład rezydujący obecnie w Brighton, choć formacja zawiązała się już dekadę temu, kiedy panie mieszkały na Malcie. 6 października pojawi się ich nowe wydawnictwo zatytułowane "UNUM".




Jacob Allen, ukrywający się pod szyldem Puma Blue, na dzień 1 września zaplanował wydanie nowego materiału "Holy Waters".



W kąciku improwizowanym amerykańska grupa High Pulp oraz fragment wydanej wczoraj płyty "Days In The Desert".




Na koniec przeniesiemy się do Brukseli, skąd pochodzi grupa "Echoes Of Zoo", która niedawno opublikowała płytę "Speech Of Species". Oto moja ulubiona kompozycja.