sobota, 5 września 2026

STRANGE LOT - "STRANGE LOT" (Greenway Records) "Dźwięki z pogranicza"

 
  Są takie płyty, które rodzą się z trzęsienia ziemi i czystej desperacji. Kiedy w 2022 roku skład grupy STRANGE LOT posypał się niczym domek z kart, a lider Dominic Mena znalazł się na krawędzi porzucenia muzyki, mało kto się spodziewał, że ta historia dopisze swój dalszy ciąg. Tymczasem Mena zamknął się w czterech ścianach i w ciągu miesiąca zarejestrował trzydzieści nagrań demo. Te surowe próbki trafiły potem w ręce Alexa Maasa (z kultowego The Black Angels). I tak oto Dominic Mena wspierany producenckim uchem Maasa oraz studyjną precyzją Jima Eno ( z formacji Spoon) stworzył album "Strange Lot", który brzmi jak muzyczne oczyszczenie i stanowi wyjście na prostą po drobnym życiowym zakręcie.








  Te najnowsze nagrania z wydanej w połowie sierpnia płyty, w dużym uproszczeniu brzmią tak, jakby członkowie grupy Spaceman 3 spotkali przedstawicieli innej dawnej brytyjskiej formacji - Loop - i wspólnie odbyli sesję nagraniowa. To, co uderza od samego początku obcowania z tym wydawnictwem, to niezwykły balans pomiędzy garażowym brudem a specyficzną producencką dokładnością. Alex Maas wyciągnął z kompozycji Dominica Meny to, co najlepsze. Czyli ten specyficzny, teksański, pustynny mrok. I dorzucił od siebie coś extra. To dzięki niemu gitary nie giną w natłoku głośnej fali, tylko brzmią całkiem czytelnie. Metaforycznie można by powiedzieć, że w niektórych momentach wręcz parują, przy okazji generując gęste fale drobnych przesterów i sprzężeń, które oblepiają słuchacza niczym gęsta mgła. 


Z kolei rękę Jima Eno z formacji Spoon słychać w żywej motoryce sekcji rytmicznej. W miksowanych przez niego utworach, takich jak: "5AM" czy "Timeline Drops", bas oraz perkusja nie są jedynie tłem - stanowią ważny fundament, który trzyma w ryzach rodzący się tu i ówdzie psychodeliczny chaos. Nad wszystkim unosi się masteringowy szlif Howiego Weinberga. Faceta, który przed laty podarował światu brzmienie "Nevermind" - Nirvany. Doskonale wiedział, co zrobić, żeby ten sypialniany projekt nabrał skrzydeł, zabrzmiał szeroko i przestrzennie, nie tracąc przy tym tak ważnej w tym przypadku garażowej surowości.









   Pomimo rockowych korzeni wszystkich panów zaangażowanych w powstanie tego albumu jego dynamika jest zróżnicowana. W "Nobody Seems To Do The Math" dominuje brzmienie syntezatorów, zmiksowane z nowofalową linią basu. Całość ma specyficzny marzycielski nastrój, który ciekawie kontrastuje z nerwową energią. W świetnym otwarciu - "All I Konow"- najlepiej słychać ewolucję brzmienia grupy Strange Lot. To dość leniwa, ale znakomita odsłona, zawieszona gdzieś pomiędzy jawą a snem. Zawiera ten rodzaj  psychodelii, która nie potrzebuje dodatkowych wspomagaczy, dziwnych efektów, itd. Z kolei w "Go Have A Dream" przestrzeń poszerzona została przez efekt "echo" i gitarowe "delaye". Melodyjność miesza się tu z nostalgią w sposób, którego nie powstydziłaby się grupa Spiritualized w najlepszym okresie. 


Płyta "Strange Lot" po cichu osiada w pamięci. Po kilku dniach może się okazać, bardziej obecna, niż można było to początkowo przypuszczać. Jej psychodeliczne zamglenie, gitarowy szum, nie tyle prowadzą słuchacza w konkretne rejony, co raczej każą mu przez chwilę pozostać w miejscu, gdzie znajome rzeczy tracą swoje wyraźne kontury. 


(nota 7.5/10)


  

 




 W strefie "Dodatki..." na dobry początek jakże urokliwa piosenka, duetu z Londynu, który przyjął nazwę ATMOS BLOOM. Fragment pochodzi z ich niedawno wydanej i całkiem udanej płyty zatytułowanej "Everythingness". 






 Przeniesiemy się do Kanady, gdzie rezyduje grupa Prepare My Glider. Niedawno opublikowali epkę zatytułowaną "Change".









  Powrócimy do Londynu, gdzie działa zespół POZI, który nieco zmienił skład, założył własną wytwórnię i 13 listopada opublikuje nowy album zatytułowany "Bark Bark". Póki co możemy cieszyć się tym zgrabnym singlem.







 Kolejna załoga z Wysp Brytyjskich - BLACK DOLDRUMS - i przy okazji zapowiedź ich najnowszej płyty "Repetition Compulsion", która ukaże się 13 października.





 

  I raz jeszcze wizyta w Londynie, spotkanie z nowym singlem grupy, który przyjęła krótką nazwę SORRY.






 Dopiero teraz widzę, że dzisiejszą strefę "Dodatki..." zupełnie przypadkiem zdominowali artyści reprezentujący Wyspy Brytyjskie. Tym razem przed nami wycieczka do Bristolu. Zespół FOOT FOOT, i singiel, który zapowiada ich najnowszy album zatytułowany "Prey Time". Premiera 27 października.






 MISS TYGODNIA -  CORDELIA GARTSIDE to artystka z brytyjskiego St Leonards, oto jej pełen uroku najnowszy singiel.







 


 KĄCIK IMPROWIZOWANY - spotkanie z dobrym znajomym, gitarzystą Jacobem Bro, który z grupą przyjaciół - Brain Blade (perkusja), Larry Grenadieu (kontrabas), Craig Taborn (fortepian), Chris Cheek (saksofon tenorowy), Jeuper Zeuthen (saksofon altowy) - opublikował niedawno album zatytułowany "8". To jedna z moich ulubionych  kompozycji ostatnich dni, rzekłbym "KOMPOZYCJA TYGODNIA". (Ps. w oryginale autorstwa Paula Motiana, z płyty o tym samym tytule).