sobota, 7 marca 2026

MONOLITHE NOIR - "LA FOI GELEE" (Humpty Dumpty Records) "Zamarznięty puls"

 

  Przed Wami w głównej odsłonie chłodne brzmienie syntezatorów, które połączą się z wyraźnymi rytmami, żeby wspólnie stworzyć intrygującą, momentami mroczną, całość. Każda kompozycja, z tych zebranych na wydanej przed tygodniem płycie - "LA FOI GELEE", brukselskiego artysty MONOLITHE NOIR (pod szyldem ukrywa się Antoine Pasqualini), ma własny wyczuwalny puls oraz tempo. Poszczególne dźwięki płyną spokojnie, czasem przyspieszają, nieraz zwalniają i prowadzą słuchacza przez muzyczne krainy. Warto podkreślić, że to czwarta w dorobku płyta belgijskiego artysty, i pierwsza, na której jest tak dużo ścieżek wokalnych.




"Zamarznięty puls" - tak można określić najnowszą propozycję "MONOLITHE NOIR, mając w pamięci zarówno tytuł, jak i nastrój tego wydawnictwa. Albumu otwiera bardzo udana kompozycja, która od pierwszych tonów wciąga słuchacza w intymny świat twórcy. Dość łatwo można wyczuć charakterystyczny dla tego projektu nastrój. Tym razem Antoine Pasqualini zaprosił do współpracy sporo gości ( pojawia się gitara elektryczna, altówka, wiolonczela, a nawet lira korbowa). Przy okazji "La Foi Gelee" Belg opuścił ulubione elektroniczno-ambientowe rejony, i śmiałym krokiem wszedł do strefy, gdzie dużo bardziej akcentuje się brzmienie gitary, basu oraz perkusji.

"Ten album opowiada o uczuciach empatycznego mrozu - o momencie, kiedy wiara, zaufanie lub nadzieja wydają się zamarznięte. Chciałem, żeby muzyka sprawiała wrażenie zamrożonej, jakby czas zwolnił, zanim coś znowu zacznie się rozmrażać". 

Jedną z ciekawostek jest potwierdzony przez Belga fakt, że motywy basowe mają na tym albumie zwykle od czterech do sześciu nut. Antoine Pasqualini wykorzystał analogowy sprzęt. "Lubię stary analogowy sprzęt, bo jest niedoskonały. A to sprawia, że muzyka brzmi bardziej żywo".





Na płycie "La Foi Gelee" to kontrasty staja się kluczowe - zimne syntezatorowe dźwięki spotykają się z pozostałymi instrumentami, żywy rytm przeplata się z minimalistycznymi motywami, a cisza (czy też spokojne partie, szczególnie pod koniec albumu) zyskuje na znaczeniu. Nie brak tutaj momentów, które wciągają słuchacza od razu - "Long Bridge" czy "Running Fast" - to pulsujące rytmicznie fragmenty, mające lekkość, odrobinę transu oraz potencjał alternatywnego przeboju.

To epilog albumu zdaje się być dużo bardziej wymagającą częścią. Powolne tempo, sporo przestrzeni, jak w zamykającym całość "La Foi Gelee", psychodeliczny nastrój. Autor zamierzał tu przybliżyć moment stanu emocjonalnego, tuż po utracie kogoś ważnego i próbę powrotu do normalnego życia. Podczas prac na płytą Pasqualini inspirował się muzyką filmową, a także, co ciekawe, rockiem progresywnym. Nagrania terenowe dyskretnie wplecione w tkankę aranżacyjną to: szum miasta, odległe dźwięki ulic, pogłos pomieszczeń. Wszystko to miało stworzyć wrażenie realnej przestrzeni. Co z tych planów i zamierzeń wyszło, jak zwykle ocenicie sami.

Dodam tylko, że Antoine Pasqualini zaleca jednak słuchanie albumu w wersji winylowej (pewnie nie tylko ze względu na cenę). Podczas rejestracji użyto analogowych syntezatorów i kompresorów, które wprowadziły naturalne niedoskonałości.

(nota 7.5/10)


 



Cóż, że ze Szwecji, czyli spotkanie z dobrymi znajomymi, grupa CLUB 8 oraz ich najnowsza piosenka, która przypomniała mi dawny singiel Saint Etienne.




Przeniesiemy się do Canterbury, jeszcze ciepły nowy singiel prezentowanej niedawno grupy MEMORIALS, który zapowiada płytę "All Clouds Bring Not Rain", premiera 27 marca.




Zawitamy w Nowym Yorku, na początku marca ukazała się epka formacji MIDNIGHT GRANGER zatytułowana "Midnight Grager".




Kolejna, tym razem debiutancka, epka pojawi się w sklepach 26 marca, będzie nosić tytuł "These Things Takie Time", autorstwa grupy Goodbye.




I jeszcze jeden mini album. Tym razem nie z Wysp Brytyjskich, tylko z Kostaryki. Formacja GEMAS oraz fragment z epki "Miedo A Perder".




Wizyta w Hanowerze przyniesie spotkanie z grupą THE TYRANT AND THE FUTURE, która niedawno opublikowała album zatytułowany "Blurry White Lines".





Australia i JAY WATSON, który wydaje swoje płyty pod pseudonimem GUM, wczoraj ukazał się siódmy w dorobku album zatytułowany "Blue Gum Way". Oto mój ulubiony fragment.






KACIK IMPROWIZOWANY - a w nim gitarzysta i producent z miasta Los Angeles - Gregory Uhlmann oraz fragment z jego wczoraj wydanej płyty zatytułowanej "Extra Stars".






Kolejni nasi znajomi tym razem z Danii - Claus Waidtlow oraz Nikolaj Hess oraz ich najnowsza smakowita kompozycja.