sobota, 26 września 2026

VISIONS OF NAR - "AWAKENING" (Earshift Music) "Przebudzenie w czterech głosach"

 

 Geografia naszych muzycznych skojarzeń bywa boleśnie leniwa. Kiedy myślimy o Australii, podpowiada nam zazwyczaj obrazy spalonej słońcem ziemi, bezkresnego buszu, najdłuższego prostego odcinka drogi, kortów i spoconych tenisistów, dawnych ikon popu, których taneczne przeboje zdominowały parkiety na przełomie wieków. W tym kontekście jazz wydaje się być czymś bardzo rzadkim. Dobrem importowanym. Wyjątkiem przeszczepionym z zadymionych piwnic Nowego Jorku czy chłodnych skandynawskich fiordów. A jednak to właśnie w Sydney powstał album, z którym obcuję od paru dni, i który zmienił moje niektóre skojarzenia.










  "Awakiening" - to najnowsze dzieło formacji VISIONS OF NAR. Zespół prowadzony przez pianistkę Zelę Margossian i naszego dobrego znajomego saksofonistę Jeremy'ego Rose'a, nie próbuje importować tradycji zza oceanu. Artyści łączą współczesny jazz z ormiańskim folkiem i rytmem indyjskiej tabli. Co ciekawe, VISIONS OF NAR nie jest owocem szkolnej przyjaźni czy rutynowego spotkania muzyków sesyjnych. To kulturowy splot, w którym libańsko-ormiańska tożsamość zderza się z australijskim poszukiwaniem formy.


 Zela Margossian to urodzona w Bejrucie Libanka o ormiańskich korzeniach. Studiowała w konserwatorium muzycznym w Libanie i na Uniwersytecie Muzycznym w Erywaniu. W 2008 roku przeprowadziła się do Australii, gdzie odkryła uroki muzyki improwizowanej. JEREMY ROSE (saksofonista, klarnecista) - to nasz dobry znajomy z kilku wpisów, kompozytor, reprezentant sceny niezależnej. Posiada tytuł doktora kompozycji. Do składu zaprosił gitarzystkę Hilary Geddes oraz mistrza gry na tabli - Bobby'ego Singha. Ich spotkanie jest efektem programu "ABC Fresh Start Commission" - rządowej inicjatywy mającej na celu wsparcie lokalnych artystów i zderzenie ze sobą różnych kultur. 








  Słowo "NAR" (Tsovinar lub Dzovinar) odsyła do mitologii ormiańskiej. To ognista bogini wody, morza i deszczu. Album został zarejestrowany jako "live session", w australijskim studiu "Pier2/3 Studios". Sercem brzmienia jest fortepian Steinway D - o naturalnym głębokim tonie. Co ciekawe, na jego obrzeżach pojawiają się delikatnie rozmyte elektroniczne faktury, które przypominają plamy dźwięków. Zela Margossian tu i ówdzie przemyca tradycyjne ormiańskie skale (modi). Dzięki temu zamiast taniej egzotyki otrzymujemy nostalgiczny klimat. Table w dłoniach Bobby'ego Singha wchodzi w dialog z saksofonem Rose'a. Gitara elektryczna rzadko wychodzi na pierwszy plan, raczej pełni rolę elementu, który pogłębia przestrzeń. 


Najbardziej oczywiste skojarzenia prowadzą nas bezpośrednio do recenzowanego i chwalonego na łamach tego bloga ormiańskiego pianisty - TIGRANA HAMASYANA. Tam, gdzie ten ostatni lubi wybrać mocne akcenty, Margossian wycofuje się z podkreślenia ekspresji na rzecz lirycznej drogi. Jej gra i melodyka bliska jest temu, co potocznie bywa kojarzone z wydawnictwami oznaczonymi logo ECM. Bije z tego również skandynawska melancholia, szacunek do pojedynczego dźwięku, pewien rodzaj ascetyzmu i zamyślenia. Zwraca na siebie uwagę harmonia i duchowość, hipnotyczny rytm oraz trans. Myślę, że wspominany wielokrotnie na łamach tego bloga Grzech Piotrowski odnalazłby w nagraniach VISIONS OF NAR pokrewną duszę. 


Wydany przed tygodniem album "Awakening" to płyta rzadkiej urody - krucha, delikatna, jesiennie niespieszna. Spotkanie ormiańskiej melodyki Margossian i australijskiego intelektu Rose'a, ambientowej wrażliwości Geddes oraz indyjskiego pulsu Singha, stworzyło nową jakość, która wymyka się sztywnej definicji tradycyjnie rozumianego jazzu.   

(nota 7.5-8/10)