sobota, 31 października 2026

ANDY SHEPPARD TRIO - "SALT CATCHERS" (ECM) "Jesienne saudade"

 
  Sól z Aveiro (Portugalia) nie przypomina tej, którą zwykle kupujemy w marketach na kilogramy w foliowych paczkach. Bywa wilgotna, ciężka od oceanicznego wiatru.  Pachnie czymś, co bezpowrotnie utraciliśmy. Choć być może nie potrafimy tego do końca i trafnie nazwać. Kiedy brytyjski saksofonista Andy Sheppard, Rita Marcotulli (fortepian) i Michel Benita (kontrabas) weszli do studia, nie próbowali zaimponować techniczną brawurą, wirtuozerią, ani oszołomić niezwykłą gęstością dźwięku. Zrobili coś być może trudniejszego, co wymaga odwagi, skupienia i talentu. Zostawili odbiorców sam na sam z różnymi wymiarami "ciszy". Pozwolili, żeby każda nuta wybrzmiała swobodnie, a potem opadła na dno kapryśnej pamięci... Powoli, niczym krysztalki soli, w tym gęstym portowym powietrzu.






 W tych niespiesznych pozbawionych perkusyjnego oparcia dialogach, kryje się surowa, niemal fizyczna prawda o tęsknocie, i o tej specyficznej wymianie pomiędzy rezygnacją a pięknem, którą Portugalczycy nazywają "Saudade"'. Słuchając albumu "SALT CATCHERS" można odnieść wrażenie, że ci trzej muzycy nie tyle grają koncert, ile siedzą przy jednym stole, w jesienne poprzetykane promieniami słońca popołudnie. Popijają portugalskie wino, dzielą się leniwymi opowieściami, których nie trzeba koniecznie doprowadzać do końca, żeby wszyscy zainteresowani odkryli ich finał. 


 Materiał na płytę dojrzewał wyjątkowo powoli. Pierwsze kompozycje wykluwały się jeszcze w okresie pandemii. Z Ritą Marcotulli i Michelem Benitą Andy Sheppard znał się od wielu lat. Jednak nigdy wcześniej nie nagrywali w tym składzie. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że przed wejściem do studia, trio mogło spokojnie ograć ten materiał podczas licznych koncertów.










 Muzycy spotkali się w marcu 2025 roku i zarejestrowali sesje w legendarnym Auditorio Stelio Molo RSI w szwajcarskim Lugano, pod czujnym okiem szefa wytwórni ECM - Manfreda Eichera. A cała płyta "Salt Catchers" ukazała się kilkanaście dni temu.


Zarówno na saksofonie tenorowym, jak i na sopranowym (kompozycja "Irene") Andy Sheppard gra tonem pełnym powietrza. Brytyjski saksofonista reprezentuje tu piękno ulotnej melodii. Umiejętnie kreuje emocje, unikając taniego patosu. Jego frazy bywają długie, płynne, lekkie i śpiewne. Dominuje w nich ciepło, miękkość, zamszowy ton. Nie jest ani agresywny, ani przesadnie ekspresyjny. Pozostawia sporo miejsca na wybrzmienie nut oraz odpowiedzi swoich partnerów w tym wysublimowanym dialogu.

 Rita Marcotulli oraz jej fortepian długimi fragmentami celowo pozostaje w cieniu. Jej grę cechuje liryzm, muzyczna wyobraźnia. I zamiłowanie do nieoczywistych rozwiązań. Najbardziej charakterystyczną cechą jej gry jest budowanie melodii z niewielkiej liczby dźwięków. Często wystarczy jej pojedynczy dźwięk, drobny motyw, delikatnie zarysowany akord, żeby stworzyć określony nastrój. Potrafi pozostawić swoją artystyczną wypowiedź niedopowiedzianą. Kontrabas Michela Benity przejął w tym zestawieniu rolę jedynego fundamentu rytmicznego. Jego bas ma głębokie niskie rejestry. Zamiast swingu woli operować plamami dźwiękowymi. Do repertuaru tego albumu została włączona kompozycja "Lawns" autorstwa Carli Bley. Andy Sheppard grał ten utwór przez lata na koncertach. Jednak nigdy wcześniej nie pomyślał o jego rejestracji.  

(nota 7.5-8/10) 




  



 

  Kolejna płyta w dzisiejszym specjalnym "jesiennym zestawie" należy do dwóch mistrzów trąbki oraz saksofonu. Mam tu na myśli Enrico Ravę oraz Joe Lovano. Ich najnowszy niedawno wydany album nosi tytuł "CORNERS". To następna muzyczna propozycja, gdzie cisza między dźwiękami jest równie ważna , co sam dźwięk. Lovano to wirtuoz saksofonu, który gra z ogromnym czuciem i pewnością. Rava na tym materiale odpowiada mu subtelnymi tonami trąbki, która długimi momentami brzmi niczym wspomnienia dawnych błogich chwil. Obok nich kręcą się przedstawiciele młodszego pokolenia. "Dzieciaki z sekcji rytmicznej" (kontrabas, gitara, puzon i wokalistka), które próbują dotrzymać kroku "starym mistrzom". Czasem grają nieco zbyt gęsto, jakby chcieli koniecznie udowodnić, że zasłużyli na miejsce przy tak wykwintnym stole. Starzy wyjadacze trąbki i saksofonu uśmiechają się tylko pod wąsem. I jednym długimi tonem sprowadzają ich na ziemie, pokazując im miejsce w szeregu. To nie jest muzyka do windy czy luksusowej restauracji. Warto zostać z tym albumem sam na sam. 









 Kolejna nowa propozycja pochodzi od francuskiego saksofonisty - Emile'a Parisien oraz jego kwartetu, który niedawno opublikował album zatytułowany "Floating". 










    Nasz świąteczny zestaw zamknie płyta różnych artystów - VARIOUS ARTISTS - "PEACE ANTHEMS". Wśród zaproszonych gości sporo znajomych twarzy - Thomas Morgan, Taylor Deupree, Moor Mother, Wadada  Leo Smith, Simone Maggio, Andrew Cyrille, Kit Downes...