sobota, 7 listopada 2026

WILDER MAKER - "SMOKING THE BUNNY" (Western Vinyl Rec.) "Lot nad muzycznym gniazdem"

   W dymie z papierosów, który leniwie unosił się nad starym czterośladowym magnetofonem marki TASCAM, w studiu nagraniowym na Brooklynie, nie było niczego romantycznego. Był tam tylko zapach taniego tytoniu, potu i starych rachunków, które Gabriel Birnbaum upychał po kieszeniach kurtki oraz spodni. Kiedy człowiek zbliża się do czterdziestki, jak lider zespołu Wilder Maker, czasem uświadamia sobie, że życie nie jest wielką filmową opowieścią, zwieńczoną zaskakującym happy endem. Raczej przypomina codzienne zmagania z wyjątkowo oporną materią. Nieraz serie urwanych taśm, do tego kiepskich decyzji podjętych w barach o trzeciej nad ranem. Mglistych wspomnień głosów rodziców - "A nie mówiłem..." - które dziwnie znajomo i w kluczowych momentach zaczynają huczeć w głowie. Między innymi o tym jest również wczoraj wydana płyta formacji Wilder Maker zatytułowana "Smoking The Bunny".







   Najnowszy album składa się z siedemnastu części - kolaży. Propozycja formacji Wilder Maker w warstwie lirycznej brzmi jak powolne, bolesne i dziwnie trzeźwe przyglądanie się własnym porażkom. Gabriel Birnbaum nie nagrał tych piosenek jak innych wcześniejszych kompozycji. On je wyciosał z wielu godzin sesji nagraniowych i jazzowych improwizacji. W tym osobliwym chaosie szukał jakiegoś zapadającego w pamięć głębszego sensu.


 Płyta "Smoking The Bunny" - tytuł to cytat zaczerpnięty z powieści "Lot nad kukułczym gniazdem" - stanowi drugie ogniwo zapowiadanej wcześniej trylogii. To następny album po wydanym w ubiegłym roku "The Street Like Beds Still Warm". Według zamierzeń jej autora wydawnictwo stanowi brooklyński zapis kryzysu wieku średniego. Założeniem były: "sesje nagraniowe bez planu"; trochę jak metodologia działań grupy Talk Talk pod koniec ich kariery. Birnbaum zaprosił do studia grupę lokalnych muzyków, reprezentujących nowojorską scenę jazzową i niezależną. Jednak nie dał im żadnych wskazówek czy wytycznych. 







W studiu pojawili się: nasz dobry znajomy kanadyjski saksofonista Joseph Shabasson, Macie Stewart, dawna sympatia lidera formacji - wokalistka Katie Von Schleicher, basista Nick Jost, Sean Mullins i kilku innych artystów. Gabriel Birnbaum pozwolił grać muzykom jak długo chcieli i co tylko chcieli, a taśmie kręcić się i... kręcić... Następnie potraktował nożyczki i stół mikserski jako pełnoprawny instrument. W ten sposób cierpliwie budował swój zniekształcony psychodeliczny "avant-pop".


Słowa tekstów dopisał na samym końcu. Początkowo mruczał pod nosem intuicyjne melodie. Dopasowywał wokalizę do fonetycznego brzmienia posklejanej muzyki. A potem zamienił ten radosny bełkot w teksty o śmiertelności, odejściach, powrotach, smutku i utraconych złudzeniach. Muzycznie powstał gatunkowy tygiel, gdzie indie-rockowe struktury zderzają się z brudem nagrań spod znaku "lo-fi", a alternatywny pop podaje dłoń swobodnej improwizacji. 


W singlowym "Dims Bars, Delusions Of Grandeur (Room 17)" czuć duszny klimat nowojorskich knajp. W "A Drunkrad Of Days" wplecione zostały zniekształcone głosy rodziców, w tym ojca. Większość utworów jest krótkich lub bardzo krótkich, ale tej płyty raczej wypada posłuchać w całości. Dopisek przy tytułach "Room" sugeruje niespieszne nocne wędrówki od baru do baru oraz po kolejnych hotelach. Trzeba przyznać, że Brinbaumowi udało się stworzyć intrygującą całość i bardzo spójną emocjonalnie opowieść, z tych powycinanych ścieżek kilometrowych taśm. 

(nota 8/10)

  

  






Na dobry początek zapowiedź nieoczekiwanej premiery. 4 grudnia ukaże się nowy album nieodżałowanej grupy MORPHINE zatytułowany "COCOON". Zespół, z wiadomych przyczyn nie funkcjonuje od lat, ale udało się zebrać niepublikowane do tej pory nagrania tej wspaniałej formacji. Oto jedno z nich.








 Przeniesiemy do Austin w stanie Teksas, żeby posłuchać fragmentu płyty Izzy Crawler - "Creature Comforts".









   Kolejna zapowiedź to nowa płyta brytyjskiej grupy Tindersticks zatytułowana "Dog Roses", która ukaże się 12 marca 2027. Pojawił się pierwszy singiel.









   Jeszcze jedna zapowiedź, tym razem ze strony naszych zachodnich sąsiadów, miasto Augsburg jest siedzibą grupy THE BV'S, która 27 listopada opublikuje album "Periphery".









  Australię i miasto Melbourne reprezentuje nasz dobry znajomy wokalista NED COLLETTE oraz fragment z jego najnowszej płyty "MIXED LIGHT".








   Powrócimy na Brooklyn, żeby posłuchać romantycznej pieśni Petera Stone'a, która zapowiada album "Hearth". Wydawnictwo ukaże się 13 listopada, czyli już w przyszłym tygodniu.








  Przed nami wyprawa do dalekiej Japonii. Artysta nazywa się YUMA KODA, a ten urokliwy fragment można znaleźć na jego niedawno wydanej płycie zatytułowanej "AMID KINOS".









KĄCIK IMPROWIZOWANY -  a w nim podróż do Chicago, gdzie działa nasz dobry znajomy i jego grupa - Mike Reed's Separatist Party, niedawno opublikowali nową płytę zatytułowaną "Sing The Color Blue".












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz