sobota, 11 lutego 2023

YO LA TENGO - "THIS STUPID WORLD" (Matador Records) "Yo La u Karola"


       Mało kto - oczywiście poza nielicznymi i wiernymi fanami - zdaje sobie sprawę z tego, że zespół Yo La Tengo wkrótce będzie świętował czterdzieści lat obecności na scenie. Zaczynali w  połowie lat osiemdziesiątych, w znacznie szerszym niż obecnie składzie, od prostych rockowych piosenek, w których nieraz pobrzmiewały folkowe nuty. Chyba najbardziej dało się to wyczuć przy okazji opublikowania płyty "Fakebook" (1990). Jednak na ich wydanym cztery lata wcześniej debiucie zatytułowanym "Ride The Tigre" - już można było dostrzec fragmenty zawierające nieco więcej mocnych przesterowanych gitar, jak w "The Evil That Men Do", i to właśnie one później stały się jednym ze znaków rozpoznawczych zespołu. Z drugiej strony Yo La Tengo od samego początku całkiem nieźle radzili sobie nagrywając także pełne uroku ballady, psychodeliczne mroczne pieśni, stanowiące niejako inne, nieco bardziej wyrafinowane, oblicze amerykańskiego zespołu. W 1992 roku szeregi grupy zasilił basista James McNew, pierwotnie pojawił się tylko na zastępstwo, który dobrze poczuł się u boku perkusistki i wokalistki Georgi Hubley oraz gitarzysty i wokalisty Iry Kaplana, i pozostał z nimi aż do dziś. Na początku działalności pewnie bliżej im było do grania w stylu R.E.M., jednak sporo zmieniły kolejne lata, podpisanie kontraktu z wytwórnią Matador Records oraz opublikowanie płyty "Painful" (1993). Zawierała ona wspomniane przez mnie wcześniej psychodeliczne urokliwe ballady, jak świetny "Big Day Coming", a także ścianki działowe przesterowanych gitar jazgoczących wesoło w "Double Dave", ale wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych, które do dziś są jednym z moich ulubionych okresów w muzyce alternatywnej, po prostu w ten sposób się grało. Odkręcało się pokrętło wzmacniacza, wbijało stopę w przycisk gitarowego efektu, i gnało byle dalej, ku następnej przygodzie. Z kolei moją ulubioną płytą grupy Yo La Tengo nadal pozostaje album "And Nothing Turned Itself Inside Out" (2000), z mrocznym i cudownym otwarciem "Everday", z super przebojowym i odtwarzanym wielokrotnie coverem "You Can Have It All", lepiącym się do ciała niczym miód. Covery wykonane przez amerykańskie trio to oddzielny rozdział w historii tej formacji. Dość powiedzieć, że debiutancki singiel zespołu również był coverem utworu "A House Is Not A Motel" z 1967 roku. Później załoga Iry Kaplana sukcesywnie z płyty na płytę zamieszczała własne wersje wielu przebojów, jak chociażby The Cure, Sun Ra czy Cata Stevensa. Pewnie sami zgodnie przyznacie, że nie można przejść zupełnie obojętnie wobec takich magicznych minut, jak te, które wypełniły ich wersje piosenki "Gentle Hour" zespołu Snapper.



Najnowsza, wydana wczoraj, płyta "This Stupid World" nie przynosi żadnych rewolucji czy poważnych zmian w brzmieniu, ale chyba tego nikt się nie spodziewał, znając podejście do życia członków grupy. Od samego początku stali gdzieś z boku, celowo unikając rozgłosu, sztucznego zamieszania, podążania za chwilowymi modami, które mógłby im podsunąć zatrudniony na moment popularny aktualnie i nieomylny producent. Pewnie również dlatego najnowszy album wyprodukowali samodzielnie. Amerykańskie trio nigdy nie dołożyło specjalnych starań, żeby ich muzyka była nowoczesna, na czasie. Po prostu robili swoje, a że przy okazji nie wypadli ani zbyt archaicznie, ani bardzo awangardowo, cóż, taki już ich osobliwy urok.

W moim odczuciu album "This Stupid World", można było pokusić się o lepszy tytuł, niż zwalać całą winę na Bogu ducha winny świat, jest czymś w rodzaju podróży w czasie. Oto amerykański zespół zatoczył pełne koło, żeby znów, w typowym dla siebie stylu, wykorzystać pomysły i brzmienie, które tak zgrabnie wypełniło udany krążek "Painful" (1993). I tak tytułowy "This Stupid World", rozpoczyna się od ryku przesterowanych gitar, który tym i owym może przypomnieć dokonania grupy Sonic Youth. W podobnej manierze utrzymane jest udane otwarcie "Sinatra Drive Breakdown" - napędzane basem i perkusją, żywe i motoryczne, z jazgotliwą gitarą rozdzierającą co jakiś czas swoje barwne szaty. Te mocne akcenty gitar jeszcze powrócą, przy okazji "Brain Capers", w stylu zbliżonym do dawnego i dobrego The Pixies. "Apology Letter", podobnie jak singlowy "Alestine" - to miękka i subtelna, pewnie też nieco bardziej marzycielska, strona tria z Hoboken, którą tak bardzo sobie cenię, charakterystyczny głos Iry Kaplana, a szczególnie Georgi Hubley, wyjątkowo dobrze sprawdza się w takim właśnie otoczeniu. "Tonight Episode" - to pokaz radości grania, wynikającego ze wspólnego muzykowania, które zwykle jest punktem wyjścia dla rozwoju kolejnych kompozycji. "Po prostu spotykamy się i gramy, aż coś nabierze kształtu" - stwierdził lakonicznie w jednym z ostatnich  wywiadów Ira Kaplan. Przy okazji płyty "This Stupid World" jedno widać całkiem wyraźnie, że drobny kryzy twórczy, który uosabiało poprzednie wydawnictwo, grupa Yo La Tengo ma już dawno poza sobą.

(nota 7.5 - 8/10)


 


Sekcję deserową rozpoczną rodacy członków grupy Yo La Tengo, czyli The National Honor Society, którzy pochodzą z deszczowego niekiedy Seattle, 21 kwietnia ukaże się ich najnowsza płyta "To All The Distans Between Us". Prawdziwy słoneczny lutowy słodziak!



Duet Deary pochodzi z Londynu, ich najnowszy opublikowany kilka dni temu singiel nosi tytuł "Fairground".



Z Grecji pochodzi wokalistka Etella, która wraz z producentem Reedinho (Tom Calvert), dzięki uprzejmości wytwórni Sub Pop opublikowała ten zgrabny singiel.



W Berlinie rezydują członkowie grupy Karela Dust, oto fragment pochodzący z ich najnowszej płyty "Violet Drive", która ukaże się 17 lutego.



Jana Horn reprezentuje miasto Austin w stanie Texas, 7 kwietnia ukaże się jej najnowszy album zatytułowany "The Window Is The Dream".



Wokalista Nicole Rodriguez, ukrywająca się pod pseudonimem Pearla, pochodzi z Nowego Jorku, wczoraj opublikowała album "Oh Glistening Onion, The Nighttime Is Coming".



W kąciku improwizowanym, jakżeby inaczej, grupa Yo La Tengo, z bardzo lubianej przeze mnie płyty "Summer Sun".




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz