sobota, 1 marca 2025

ALL SEEING DOLLS - "PARALLEL" (A Records) "Rekonwalescencja"

 

    I wyszła z tego bardzo dobra płyta. Na tym właściwie mógłbym zakończyć moją dzisiejszą wypowiedź. Byłoby krótko - nawet bardzo - lakonicznie, owszem, i na temat, bo w podsumowaniu padło jednak słowo "płyta". A gdybym jednak miał pokusić się o rozwinięcie mojej zasygnalizowanej na samym wstępie myśli, wspomniałbym również, że za nazwą "ALL SEEING DOLLS" ukrywa się duet Allison Dot ( pełne brzmienie to Dorothy Elliot Allison) oraz Anton Newcombe. Choć przy okazji rejestrowania kolejnych kompozycji , w studiu pojawili się gitarzysta Hakon Adalsteisson i perkusista Ori Rennerta.  Wkład pracy tych dwóch artystów warty jest podkreślenia. Zwykle pomija się milczeniem obecność muzyków sesyjnych. Wszystko obnaża się później podczas koncertów, kiedy na scenie zamiast kwintetu, występuje duet, a słuchacze łapią się na tym, że czegoś w brzmieniu znanego na pamięć utworu ewidentnie brakuje.




Z pewnością nie zabrakło pomysłów Dot Allison, która na domowej kanapie i z gitarą akustyczną w ręku, cierpliwie tworzyła twarde rdzenie większości tych kompozycji. Później za pomocą światłowodu przesłała próbki dźwiękowe z Edynburga do Berlina, gdzie przy komputerze czekał na kolejne porcje mniej lub bardziej uporządkowanych nut Anton Newcombe (lider formacji The Brian Jonestown Masacre). To on rozwijał te pomysły, wymyślał poszczególne aranżacje, tworząc specyficzną i zapadającą w pamięć od pierwszych taktów atmosferę wydawnictwa "Parallel". Niektóre odsłony momentami przypominają dawne fragmenty grupy Spiritualized, pomieszane z melodyką spod znaku Blonde Redhead, podkreślone dodatkowo tu i ówdzie podmuchami shoegazeowych gitar. Trzeba przyznać, że świetnie w tym otoczeniu odnalazł się głos Dot Allison. Jej bardzo delikatna, niemal przezroczysta barwa, pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale to dzięki niej niektóre fragmenty tej płyty nabrały onirycznego wymiaru.




Pewnie niektórzy z Czytelników kojarzą postać Dorothy Elliot Allison, która powróciła do działalności artystycznej po przerwie macierzyńskiej. Zaczynała jako wokalistka grupy One Dove na początku lat dziewięćdziesiątych. Później mieszkanka Edynburga współpracowała z grupą Massive Attack, Arab Strap, ze Scottem Walkerem, Paulem Wellerem, Mickiem Harvey. Jej solowy debiut przypadł na 1999 rok i nosił tytuł "Afterglow". 

Towarzysz z duetu All Seeing Dolls (zdaniem autorów tego wydawnictwa lalki znają wszystkie tajemnice dziewczęcych pokojów, stąd taka nazwa) - Anton Newcombe, ma za sobą bardzo trudny okres. Niedawno przeszedł operację na otwartym sercu, po niej obowiązkowe kilka miesięcy rekonwalescencji. Zmuszony został do siedzącego trybu życia, żadnych koncertów, żadnych nadmiernych ekscytacji, wolne chwile spędzał oglądając seriale; chociażby "Narcos".

"Tuż przed tym wszystkim myślałem, że jestem młodym pięćdziesięciosześciolatkiem, a nie pięćdziesięciosześciolatkiem w stylu mojego dziadka. A potem pomyślałem - wow! Mogę nie przeżyć kolejnych pięciu lat. Kto wie...".

Te pierwsze próby powrotu do muzyki były bardzo trudne - palce odwykły od dziwnie twardych strun gitary, a głos: "drżał od nieużywania".  Tak sobie pomyślałem, że może właśnie dlatego zawartość muzyczna albumu "Parallel", niesie wraz z sobą pewną wyczuwalną od pierwszych chwil delikatność. Stanowi coś w rodzaju łagodnego balsamu zarówno dla duszy, jak i dla ciała umęczonego zmaganiami powrotu do równowagi. 

Wydaje się, że niemal wszystko już zagrano, a przynajmniej bardzo dużo. Nie twierdzę, że album All Seeing Dolls zaskakuje osobliwymi rozwiązaniami, nic bardziej mylnego. Raczej intryguje, że z prostych  w gruncie rzeczy dźwięków, które gdzieś już kiedyś słyszeliśmy, i niezbyt wyszukanych rozwiązań, udało się wyczarować nową jakość. Czyli siła, jak to nieraz bywa, tkwi w prostocie. Najwyraźniej coś w tej przestrzeni psychodeliczno-shoegazeowej można jeszcze odkryć, co udowadniają kolejne odsłony płyty "Parallel".

(nota 7.5-8/10) 


 


Sporo płyt ukazało się w ostatnich dniach i godzinach, w związku z tym musiało pojawić się sporo rozczarowań. Póki co, moje największe rozczarowanie dotyczy albumu "Echolalia" - grupy Echolalia. Jakiś czas temu zachwycony zaprezentowałem znakomity singiel "Odd Energy", który promował to wydawnictwo. Jednak w zestawieniu z nim cały album brzmi, jakby nagrała go zupełnie inna formacja. Tak już niestety nieraz bywa. Kto wie, może niemałe grono osób, usłyszawszy ten świetny utwór, zakupiło album w przedsprzedaży. Chciałbym zobaczyć ich miny po pierwszym przesłuchaniu całości. 
Na otarcie łez i dobry początek przeniesiemy się do Szwecji. Cóż, że ze Szwecji... Grupa Kallsup, z gitarzystą Edwinem Karolczakiem, podzieliła się nowym udanym singlem.





Skoro Skandynawia to norweska wokalistka Jenny Hval i jej zapowiedź płyty "Iris Silver Mist", która ukaże się 2 maja nakładem oficyny 4AD.



 
Miasto Los Angeles, a w nim wokalistka, która ukrywa się pod nazwą Magana, niedawno ukazała się jej epka zatytułowana "Bed News".




Raz jeszcze Los Angeles, zespół Venamoris, który kilka dni temu wydał płytę "To Cross Or To Burn", i mój ulubiony fragment.




Starsi fani pewnie pamiętają grupę Doves, która lata świetności ma już dawno poza sobą. Wczoraj opublikowali nowy, całkiem przyzwoity, jak na ich aktualne możliwości, album - "Constellation For The Lonley". Na dłużej zatrzymał mnie ten fragment. 




Andy Bell, były gitarzysta zespołów Ride i Oasis, wczoraj wydał nową płytę - "Pinball  Wanderer" -  na której gościnnie pojawiła się także nasza dzisiejsza bohaterka Dot Allison. Posłuchamy jednak nieco innego fragmentu.




"KĄCIK IMPROWIZOWANY" - rozpocznie trębacz Mathias Eick, który przed tygodniem opublikował album zatytułowany "Lullaby".





Kolejny trębacz rezyduje na Wyspach Brytyjskich, Yazz Ahmed, wczoraj wydał płytę zatytułowaną "A Paradise In The Hold", wybrałem tytułowa kompozycję.




Multiinstrumentalista z Calgary - Jairus Sharif również w dniu wczorajszym opublikował album "Basis Of Unity".





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz