sobota, 17 sierpnia 2024

THE SOUNDCARRIERS - "THROUGH OTHER REFLECTIONS" (Phosphonic Rec.) "Z tęsknoty za brzmieniem"

 

     Skoro lato powróciło do nas ze zdwojoną siłą, zaproponuję dziś nieco więcej słonecznych kompozycji. Za sprawą głównego wydawnictwa dzisiejszego spotkania - The Soundcarriers - "Through Other Reflections" - przeniesiemy się do przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Kto wie, może przy okazji kolejnych odsłon tego albumu, niektórzy z Was poczują zapach morskiej bryzy unoszącej się na plaży w Cannes, Monaco, czy Saint-Jean-Cap Ferrat. Tymczasem we francuskiej prasie bardzo chwalą, nie tyle nasze plaże położone nad Bałtykiem i tamtejszą chłodną bryzę, ile w ogóle nasz piękny kraj. Autorzy tych nad wyraz swobodnych refleksji podkreślają skok gospodarczy i cywilizacyjny, który dokonał się przy naszym, rezolutnych i pracowitych Polaków, współudziale i w naszej umiłowanej ojczyźnie. W tym kontekście mogą przypomnieć się frazy znakomitej prozy Annie Ernaux - "Lata", która przypominała, jakim zainteresowaniem cieszyły się kraje tak zwanego "bloku wschodniego" pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, szczególnie wśród społeczności francuskiej o sympatiach lewicowych. Były to jednak bardziej mgliste wyobrażenia o życiu w systemie komunistycznym, niż ponure nieraz fakty związane z rzeczywistością, o której smętnych realiach można było przekonać się podobnie, jak uczynił to Michele Foucault czy Kurt Vonnegut tylko wtedy, kiedy odwiedziło się ówczesną Polskę lub Czechosłowacje. Może więc autorzy ostatnich pochwalnych pieśni skierowanych do miast leżących nad Odrą i Wisła, powinni wybrać się na wakacje - plaże w Ustce, Mielnie czy Międzyzdrojach czekają - żeby później z całą odpowiedzialnością za słowa móc napisać, że Warszawa wkrótce stanie się decyzyjnym centrum Europy.



Na temat poprzedniej płyty zespołu The Soundcarriers zatytułowanej "Wilds" (2022), napisałem, że rozpięta jest na cienkiej granicy brzmieniowego przesytu. Wskazywałem, że dłuższe obcowanie z nagraniami, które zawierał ten w sumie ciekawy krążek, może powodować zmęczenie lub znużenie. W tym układzie najlepiej było starannie sobie dawkować poszczególne wpadające w ucho piosenki, jedną lub dwie, od czasu do czasu, nie dłużej niż kwadrans, niż zapuszczać się na kilkudziesięciominutową wyprawę zbyt mocno nasyconą barwami i wrażeniami. Oczywiście to tylko i wyłącznie moja subiektywna ocena poprzedniej propozycji brytyjskiego kwartetu, każdy może wyrobić sobie własną, nic prostszego, wystarczy tylko sięgnąć do albumu "Wilds".



W przypadku najnowszej wydanej wczoraj płyty, zatytułowanej "Through Other Reflections", ów zasygnalizowany przeze mnie wcześniej problem i związane z tym odczucia nie występują. Album jest najbardziej spójnym, a jednocześnie najbardziej zrównoważonym wydawnictwem kwartetu z Nottingham. Trudno szczególnie wyróżnić jakiś pojedynczy fragment, może poza "Already Over", który słusznie został wybrany na singla promującego ten krążek. Tempo nagrań jest zróżnicowane, są momenty przywołujące skojarzenia z muzyką filmową: "Cornet 4" czy "Sonay's Lament", znajdziemy także zgrabnie rozpisane ballady, jak chociażby "Always". Liczba instrumentów pochodzących z epoki została rozmyślnie ograniczona. Flety, klarnet, organy, klawesyn, bas - wszystko to odzywa się w określonym miejscu oraz czasie, i nie usiłuje zawłaszczyć dla siebie całej dostępnej przestrzeni. 

Warto podkreślić, że brytyjskim muzykom udało się umieścić zdecydowanie więcej powietrza w poszczególnych odsłonach tej płyty oraz pomiędzy kolejnymi frazami. Wokalizy Leonore Wheatley i Doriana Conwaya brzmią lekko i swobodnie, z łatwością przywołują ducha nagrań pochodzących z końca lat 60-tych, w czym kiedyś specjalizowały się takie grupy jak: Stereolab czy Broadcast. "Na tym albumie chcieliśmy zawrzeć spontaniczność i nie ugrzęznąć za bardzo w procesie nagrywania" - podsumował proces rejestracji Adam Cann. Posłuchajcie.

(nota 7.5/10)


 


Strefę "Dodatki..." rozpocznie piosenka tygodnia - "Three Fanged Volvo", której autorami są David Miller i wokalista Craig Sinclair, z brytyjskiego duetu News From Neptune. Wkrótce ukaże się ich epka zatytułowana "The Car That Ate Widnes".



Niedawno zaprezentowałem grupę Night Swimming, reprezentującą miasto Bristol, 27 września ukaże się ich epka "No Place To Land", którą zapowiada taka oto piosenka.



Ze Sztokholmu - cóż, że ze Szwecji - pochodzi formacja Kite. Posłuchamy kompozycji z albumu "VII", która ostatnio nieco częściej gościła w moich uszach.



Kolejni znajomi z poprzednich wydań bloga to zespół Phantom Handshakes, i następny singiel z wydawnictwa "Sirens At Golden Hour", które ukaże się 21 sierpnia.



Z Nowego Jorku przeniesiemy się do miasta Baltimore w stanie Maryland, skąd pochodzi zespół The Smashing Times, oto fragment albumu "Mrs Ladyships And The Cleanerhouse Boys". Premiera całości 1 listopada.



W mieście Detroit mieszka wokalistka Claire Bluhm, która wraz z grupą Bluhm w ubiegłym tygodniu opublikowała album "Midnight Hill".



Do Urugwaju zaglądamy bardzo rzadko, a to właśnie stamtąd pochodzi formacja Las Cobras, znana już Czytelnikom bloga, która 4 października opublikuje album zatytułowany "Carcavas". Póki co mamy singiel promujący to wydawnictwo.



W kąciku improwizowanym wystąpi kontrabasista z Los Angeles - Jake Leckie, posłuchamy wspólnie fragmentu z jego ostatniej płyty "Planter Of Seeds".





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz